by Kacper Korzeniewski

Jak dobrze wypromować markę osobistą

Wszyscy guru kreatywności i innowacyjnego podejścia do marketingu – niezależnie czego on ma dotyczyć – zawsze powtarzają i pewnie będą powtarzać w nieskończoność, że liczy się wychodzenie poza schematy i utarte szablony. Czyli klasyczne think outside the box. Nie mogę się z tym sloganem nie zgodzić. Zawsze, we wszystkich swoich działaniach starałem się myśleć szerzej niż schemat i często miało to bardzo fajne skutki.

Ale patent jaki zrobił gość, o którym napiszę za chwilę mnie po prostu rozwalił na łopatki. Prostotą, która jak zwykle okazała się kluczem do sukcesu. Wiecie, chodzi o ten typ prostoty, który okazuje się banalny, ale dopiero wtedy gdy już ktoś inny na to wpadnie. Tak jak to było w przypadku produktów apple, które nie są niczym nadzwyczajnym, ale zaprojektowane są tak, że się podobają. I to wystarcza by po sprzęt z charakterystycznym logo ustawiały się kolejki przy każdej premierze. Może to śmieszyć, ale tak to właśnie działa i funkcjonuje.

A jak wcielić hasło „think different” przy okazji promocji marki osobistej? Kiedy możemy dysponować budżetem o wiele mniejszym niż korporacyjni giganci?

Złotej recepty nie mam, ale niech inspiracją będzie to co zrobił Jens Lennartsson, Szwedzki fotograf. Ten gość, poza tym że ma wysoki poziom kreatywności we krwi, na co dzień zajmuje się fotografią podróżniczo-lifestylową. By wypromować siebie lub jak to zwolennicy współczesnego marketingu lubią określać – by wypromować markę osobistą – stworzył 400 figurek, które przedstawiają… jego samego. Miniaturka Jensa dzierży w dłoniach oczywiście aparat fotograficzny, a zapakowana jest w pudełko zdobione spójnymi grafikami. Na odwrocie możemy znaleźć niezbędne informacje, które pozwolą przyjrzeć się temu czym fotograf chce nas zainteresować.

No i „bardzo ważna informacja” utrzymana w fajnym, humorystycznym stylu. W pudełku znajduje się także mini portfolio fotografa.

Całości dodaje smaczek nawiązanie do GI JOE, bo figurka nazywa się GI JENS.

Podsumowując – nie znam lepszego przykładu na autopromocję. W prawdzie tu bohater musiał zainwestować trochę kasy by przygotować zestaw takich figurek, ale w dobie drukarek 3d wydaje mi się, że koszt to pikuś w porównaniu z efektem jaki udało się osiągnąć. (Jak podaje Michał Frączek w komentarzu, koszt przygotowania 400 figurek tej jakości przy użyciu druku 3d to około 60 tysięcy złotych – tanio nie jest).

Zobaczcie co z tego wyszło:

I kilka ujęć z tzw. backstage’u:

[update]

Jak się okazuje, cała akcja ze stworzeniem figurek została zrobiona po to by narobić szumu wokół projektu EyeAm, który został stworzony po to by (w dużym skrócie) pomagać dzieciakom odkrywać świat. Więcej poczytać możecie na zalinkowanej stronie.

o autorze

Kacper Korzeniewski

Jaram się ładnymi rzeczami, uwielbiam symetrię, kocham niebanalny design. Tworzę, projektuję, piszę, filmuję, fotografuję, wymyślam… Człowiek orkiestra, jednoosobowy kombajn kreatywny. Copywriter, Bloger, Grafik.
Prywatnie – mąż lepszej i zdecydowanie ładniejszej połówki, tata dwóch świetnych dziewczyn. Miłośnik sztuki i mody miejskiej.

  • Super przykład wykorzystania drukarek 3D w personal brandingu. Mam nadzieję, że nie będziesz miał nic przeciwko, jeśli podlinkuję ten tekst na fan page materialination.com

  • Oczywiście, że nie mam nic przeciwko. To super przykład na to jak w marketingu wykorzystywać druk 3d :)
    btw. o jakich kosztach mówimy w przypadku druku 400 takich figurek? Chętnie zrobię aktualizację w tekście :)

  • myślę, że koszt jednej figurki w zależności od realnego rozmiaru będzie wahał się od 100 do 150 zł

    W druku 3D, inaczej niż w fabryce liczymy koszty. Tutaj nie ma wielkiego znaczenia czy drukujesz jedną sztukę czy 400. Liczy się przede wszystkim zużycie materiału.

  • Czyli co, jakbym chciał zrobić figurkę „siebie” to kosztowałoby mnie to u was 100-150zł?

  • dokładnie. wcześniej musielibyśmy Cię zeskanować, żeby mieć model 3D.

  • Michał Wawrzyniak

    Michał, a Wy macie dostęp do drukarek i robicie takie czary :) ?

  • Małgosia

    Do mnie jakoś produkcja śmieci nie przemawia. Co niby odbiorca miałby zrobić z takim gadżetem? Myślałam, że odchodzimy od promocji przez debilne kurzołapy. W dodatku przekaz kontrastuje z hasłami, jakimi Jens opisuje swój styl. „Raw”, „natural”? Dodajmy jeszcze „unique” i przynajmniej wiemy, że to ironia.

    A, chyba, że chodzi o zwrócenie uwagi, że w normalnych warunkach taka figurka powstałaby przy użyciu tych samych małych rączek w krajach rozwijających, które GI Jens chce nauczyć fotografować. Jeśli tak, zwracam honor. No, może 1/3, bo to samo można by ująć w plakacie/pocztówce, mniejszym nakładem kosztów i plastiku.

  • Widocznie nie jesteś odbiorcą przekazu, skoro nie trafia do Ciebie forma. Dla mnie to przykład na nieszablonowe i bardzo udane działanie marketingowe. Owszem, mógłby wysłać plakat/pocztówkę, ale wtedy byłby jak tysiące innych ludzi, którzy właśnie w taki sposób działają.
    A, że dla Ciebie tego typu „kurzołapy” to śmieci – cóż. Ciekawi mnie jak wygląda Twój dom/mieszkanie? Jest pozbawione wszystkich elementów, które zbierają kurz (książek, ramek ze zdjęciami, figurek itp.)?

  • Małgosia

    Nie, zdecydowanie nie jest :) Są to jednak rzeczy które sama wybrałam, albo pamiątki. Czy fotoedytorzy są statystycznie często kolekcjonerami figurek? Co zrobiłbyś na miejscu adresata? Ja widzę kilka scenariuszy. Otwieram paczkę, ojakiezabawne, szuflada. Otwieram paczkę, ojakienietuzinkowe, ktoś w biurze ma pięciolatka? Otwieram paczkę, ojakiekreatywne, gablotka, nie, biurko, nie, SZUFLADA. Ewentualnie od razu kosz, bo nikt w biurze nie ma pięciolatka, a ta dolna szuflada to przecież tylko poczekalnia.

    Fajnie być innym, tylko prawda jest taka, że będąc tzw kreatywnym nie jest to takie trudne. Wyzwaniem jest wyróżnić się sensownie i osiągając zamierzony przekaz. Bo dla mnie obraz Jensa jest daleki od zamierzonego. Szczerze mówiąc, wydaje mi się zadufanym w sobie rozpuszczonym dzieciakiem, a jego promo nie mówi nic o jego pracy. Tysiąckroć bardziej wolałabym pracować np z Casey’em Templetonem, bo swoim pakietem promocyjnym opowiedział historię (a od tego są przecież fotografowie) i pomyślał o kliencie: http://blog.caseytempleton.com/photography/2010-self-promo/

  • Częściowo z pewnością masz rację. Pewnie większość adresatów wywaliła przesyłkę do kosza. Może nawet wszyscy. Ale wydaje mi się, że część z nich przez choć krótką chwilę była pod wrażeniem i chętnie nawiąże współpracę z Jensem. I chyba o to tu tak naprawdę chodziło.
    Ja pewnie zostawiłbym sobie figurkę i postawił ją na półkę razem z innymi designer toys. Ale u mnie taki plastykowy badziew nabiera wyrazu artystycznego :) I w pełni rozumiem, że dla innych może to być badziew który zbiera kurz.

  • chętnie pomożemy. Napisz proszę na michal@materalination.com

  • Tomek Jelski

    Zgadzam się tu z Małgosią. Na pewno jest to coś innego, ciekawego, ale nie widzę tutaj konkretnego powodu dla którego miałbym współpracować akurat z nim. W zawodzie fotografa liczy się głównie portfolio, jeśli celem było to aby więcej to portfolio zobaczyło to super i cel został osiągnięty. Tylko pytanie czy inwestując 60k w adwordsy lub reklamę na fejsie nie dotarłby do większej liczby potencjalnych zainteresowanych.

  • Inwestując w adwordsy czy reklamę na fejsie dotarłby pewnie do jeszcze większej grupy osób – ale czy to było jego celem? Nie wiem. Wydaje mi się, że tu bardziej chodziło o zrobienie czegoś inaczej niż wszyscy. I to mu się udało. A reklamę dostał jako efekt uboczny.
    To trochę tak jak szukanie pracy – można wysyłać klasyczne CV, chodzić od firmy do firmy i osobiście je tam zostawiać, a można podejść do tematu mniej standardowo i np. zainwestować resztki pieniędzy i wykupić bilboard z naszym zdjęciem i chwytliwym hasłem pod jedną lub kilkoma firmami, gdzie bardzo chcemy pracować. I znów – wysyłanie klasycznego CV zwiększy nam zasięg, ale czasami warto pokazać się z innej strony ;)

  • Tomek Jelski

    Kacper – zgadzam się z Tobą. Sam jestem zwolennikiem tego typu akcji i nie raz robiłem coś nieszablonowego z lepszym lub gorszym skutkiem :) Chodziło mi tylko o to, że w pracy fotografa to portfolio jest najistotniejsze i każdy zabieg wg mnie powinien być kierowany aby jak największa liczba potencjalnych klientów zobaczyła zdjęcia. Być może taka figurka, będzie lepszą motywacją do podjęcia współpracy, tylko brakuje mi tu trochę agencyjnego case studies – wtedy byłoby jasne czy lepiej adwords czy jednak zaszaleć!

  • Tomek Jelski

    Michał Frączek chyba michal@materialination.com – tak czy siak mail poszedł.

  • Mi po głowie chodzi jeszcze inny punkt widzenia. A mianowicie. Jeśli gość wydał 60k na tego typu akcję to raczej do biednych nie należy. Można więc wnioskować, że zarabia całkiem przyzwoicie, czyli zawodowo idzie mu całkiem dobrze. To pozwala mi sądzić, że akcję zrobił nie po to by zdobyć nowych klientów, ale bardziej po to by pokazać się jako osoba kreatywna, myśląca nieszablonowo. Bo potem, jak będzie trzeba wybrać fotografa do np. dużej akcji to marki wybiorę tego, którego zapamiętały, a nie tego który się dobrze klika w adwordsach :)

    Sam już nie wiem, trochę go bronię bo sam prawdopodobnie mając środki przepaliłbym je na niestandardowe działanie, niż na coś co wiem, że zadziała ale będzie mało kreatywne. Może to średnio biznesowe podejście, ale co zrobić ;)

  • Tomek Jelski

    Znam wiele przypadków, w których decyzja o wyborze fotografa do kampanii reklamowej była podejmowana na podstawie jego artystycznych dokonań. Czyli działania niestandardowe jak najbardziej tak tylko pytanie czy zrobienie sobie minime i rozesłanie go do klientów jest strzałem w dziesiątkę. Tak jak pisałem wcześniej brakuje mi tu suchej statystyki. Nie mniej zawsze to ciekawsze niż adwords :)

  • Pingback: hefalimp cardijon()

  • Pingback: water damage restoration houston()

  • Pingback: tadalafil tablets()

  • Pingback: cialis 20mg posologie()

  • Pingback: official website()

  • Pingback: cialis pharmacie sans ordonnance()

  • Pingback: online slots()

  • Pingback: dry cleaning business start up costs()

  • Pingback: whatever it takes()

  • Pingback: cool cab()

  • Pingback: m88()

  • Pingback: Food Containers()

  • Pingback: CPA Issaquah()

  • Pingback: Dupattas()

  • Pingback: IGT 2016 slots()

  • Pingback: hockey quiz()

  • Pingback: Home Security systems()

  • Pingback: fast food delivery()

  • Pingback: Las Vegas()

  • Pingback: Saludos del día de San Valentín()

  • Pingback: personal shopper jobs()

  • Pingback: Día de San Valentín Deseos()

  • Pingback: Día de San Valentín Deseos()

  • Pingback: San jose restaurants()

  • Pingback: emergency lock smith in troy()

  • Pingback: certificate classes()

  • Pingback: locksman near me()

  • Pingback: this company()

  • Pingback: motorcycle locksmith near madison heights mi()

  • Pingback: $1 bargains today tonight()

  • Pingback: bargain t zone vibration machine()

  • Pingback: online competition, online competitions()

  • Pingback: Homepage()

  • Pingback: Learn More Here()

  • Pingback: Discover More()

  • Pingback: Look At This()

  • Pingback: Website()

  • Pingback: www.spu.ac.th()

by Kacper Korzeniewski

Kacper Korzeniewski

Jaram się ładnymi rzeczami, uwielbiam symetrię, kocham niebanalny design. Tworzę, projektuję, piszę, filmuję, fotografuję, wymyślam… Człowiek orkiestra, jednoosobowy kombajn kreatywny. Copywriter, Bloger, Grafik.
Prywatnie – mąż lepszej i zdecydowanie ładniejszej połówki, tata dwóch świetnych dziewczyn. Miłośnik sztuki i mody miejskiej.

Bądźmy w kontakcie

Jeśli tak Ci wygodniej - złap mnie gdzieś w internecie.