Jem owoce i jarzyny, bo w nich siedzą witaminy. Bylem na wege festiwal i było pysznie

Gdyby ktoś rok temu powiedział mi, że stanę się miłośnikiem potraw pozbawionych mięsa to po pierwszy bym wyśmiał, po drugie popukał się w głowę, a po trzecie zagryzł burgerem i żył dalej w przekonaniu, że bycie mięsarianinem to jedyna słuszna droga.

No ale gdzieś po drodze jakieś neurony w mózgu połączyły się i wyraźnie i głośno rzuciły pytanie, czy może te całe wegeżarcie jednak jest spoko? Oczywiście odpowiedź wtedy brzmiała jednoznacznie i bezdyskusyjnie – wege nie jest spoko. Ale żeby móc bronić swojego mięsnego stanowiska, postanowiłem że spróbuję i jak już będę to miał za sobą, to zawsze będę mógł powiedzieć – no spróbowałem, słabe to – miałem rację. No tyle, że nie miałem. I tyle.

Z tego wszystkiego wynikło przede wszystkim jedno. Możliwości poznawania nowych smaków i potraw zwiększyły się kolosalnie! Dlatego też gdy akurat byliśmy z Kasią w Warszawie i odbywał się Wege Festiwal, to koniecznie chcieliśmy spróbować co ma nam do zaoferowania. No i wiecie co? Może sojowa parówka nie należy do najsmaczniejszych, ale azjatyckie pierożki z różnymi warzywnymi nadzieniami to absolutny sztos. O innych pysznościach nie będę wspominał. Niech zrobi to za mnie krótkie video, które udało mi się podczas wspomnianych targów nakręcić:

skomentuj