by Kacper Korzeniewski

Kim jest Banksy?

To się co jakiś czas powtarza i wraca jak bumerang. Świat sztuki uliczno-miejskiej, zwany street artem obiega wieść, że Banksy został aresztowany, a jego tożsamość ujawniona przez policję. Oczywiście potem się okazuje, że fenomenalna nowina to bzdura, a sam twórca najbardziej rozpoznawalnej marki w świecie partyzanckiej sztuki, śmiał się najgłośniej.

Tyle, że Banksy już dawno przestał być postrzegany jako człowiek, artysta, streetartowiec czy nawet bojownik o prawa człowieka. Stał się ideą, inspiracją dla pokoleń młodych ludzi. Myślę, że wielu ludziom otworzył oczy na ten rodzaj sztuki. Jako jeden z pierwszych tego świata bezceremonialnie i bez pardonu wtargnął na salony śmiejąc się i drwiąc ze wszystkich koneserów i pseudo znawców sztuki współczesnej. 

Jeśli za ksywką „Banksy” naprawdę stoi tylko jedna osoba, to moim zdaniem jest to szaleniec o inteligencji co najmniej tak dużej jak Jobs czy bracia Wright. Wymyślił ideę, stworzył ją, włożył w nią całego siebie, uwierzył, że nawet robiąc street art jest w stanie nieco zmienić świat. I zrobił to, zmienił świat sztuki współczesnej.

screen 2014-02-04 o 12.23.07

A kim tak naprawdę jest Banksy?

Jest królem mistyfikacji. Staranność z jaką dba o swoją anonimowość jest tak duża, że naprawdę trudno uwierzyć, że żyjemy w XXI wieku, tak bardzo pochłoniętym przez Internet i jeszcze tożsamość ani zdjęcia tego Brytyjczyka nie ujrzały światła dziennego. 

No dobra, nie jesteśmy w stanie potwierdzić jego tożsamości, ale możemy sobie trochę pogdybać.

W Internecie oficjalnie aktywny jest na swojej stronie, a ta zarejestrowana i prowadzona jest przez Stephena Lazarides’a, fotografa, który poza stroną prowadzi również galerię z pracami artysty i sklep internetowy, gdzie również można kupić prace Banksy’ego. Może więc ten trop jest wystarczający i tak naprawdę Stephen to Banksy?

Z informacji jakie zostały wielokrotnie potwierdzane wynika, że Banksy urodził się i dorastał w Bristolu. Dokładnie tak jak Stephen. Urodził się w 1974, czyli 5 lat później niż Stephen (ale równie dobrze data urodzin Banksy’ego może być zmyślona). Nawet jeśli to dwie osoby, jest wysoce prawdopodobne, że już za czasów dzieciństwa ich drogi i zamiłowanie do sztuki ulicznej się skrzyżowały i ten stan rzeczy utrzymuje się do dzisiaj. 

No dobra, ale przecież nie jestem pierwszym, który przeszukał Internet w jedną i drugą stronę w poszukiwaniu informacji o tym artyście. Próbowano go zdemaskować i odkryć prawdziwe nazwisko już nie raz. Za każdym razem bezskutecznie, co nie znaczy, że nie próbowały robić tego duże media.

Według gazety „The Guardian” nazywa się Robert Banks, według „The Mail on Sunday” Robin Gunningham i jest absolwentem szkoły publicznej na przedmieściach Bristolu. A jeszcze inne źródła twierdzą, że to Robin Banksy.

Na szczęście jak do tej pory nikomu nie udało się prawidłowo wytypować kim tak naprawdę jest Banksy. Najbliżej był chyba ostatnio Thomas McKean, 26-letni inżynier, który jednocześnie jest ogromnym fanem artysty. Thomasowi podobno udało się sfotografować dwóch mężczyzn (w tym Banksy’ego) majstrujących przy ciężarówce, będącej jedną z instalacji tworzonych w NY podczas miesięcznego pobytu artysty.

Thomas śledził ciężarówkę aż do stacji benzynowej, gdzie się zatrzymała. Tam zdobył się na odwagę i naiwnie zapytał jednego z mężczyzn, czy jest Banksym. Mężczyzna uśmiechnął się i powiedział

Nie stary, jestem tylko kierowcą ciężarówki…

screen 2014-02-04 o 15.00.09

a jak to się wszystko zaczęło?

Nawet jeśli ta historia też jest zmyślona to i tak warto ją przytaczać bo pokazuje dystans jaki ma do siebie sam artysta. Na początku,  pod koniec lat 80 Banksy malował głównie graffiti na pociągach. Dość ryzykowna pasja dla kogoś kto jest raczej kiepskim sportowcem i nie można określić go mianem króla ucieczek. Gdy inni uciekali Banksy musiał się chować. Podczas jednej z takich sytuacji ukrył się pod pociągiem i leżał tam tak długo, że z nudów zaczął wpatrywać się w wymalowany od szablonu numer pociągu.

Szablon wyrył mu na mózgowych zwojach tak duży znak, że od tej pory sam postanowił w swoich pracach posługiwać się szablonem. Dzięki temu zabiegowi oszczędzał mnóstwo czasu i uzyskiwał pożądany efekt dużo szybciej. Dzięki temu już nie musiał uciekać tak często jak inni, a także dzięki temu stał się bardziej rozpoznawalny. Oczywiście to tylko jedna z teorii jego początków. Faktem za to jest to, że poza szablonem równie dobrze radzi sobie z każdą inną formą sztuki. Zaczynając od rzeźby, przez vlepki, na projektach które naprawdę ciężko zaklasyfikować kończąc.

Najpopularniejsze prace

Spory rozgłos Banksy uzyskał dzięki pracom wykonanym w ogrodach zoologicznych. W Londynie na wybiegu dla pingwinów można było zobaczyć ogromny napis głoszący: „Mamy już dość ryb”. Z kolei w Bristolu wybieg dla słoni ozdobiony był tekstem: „Dozorca śmierdzi – Nuda, nuda, nuda”.

Wydał własne, dziesięciofuntowe banknoty z podobizną księżnej Diany, podmienił w blisko 50 sklepach muzycznych płytę Paris Hilton na własną wersję, która zawierała przeróbki piosenek i zmienioną okładkę.

banksy_of_england

Jest mistrzem tworzenia szumu wokół własnej osoby.

A co za tym idzie, jego prace sprzedają się coraz lepiej i za coraz większe kwoty. Banknoty, o których wspomniałem wcześniej sprzedały się za prawie 25 tysięcy funtów. W jego pracach gustują nie tylko zarobieni fani street artu, ale też międzynarodowe postaci kina i muzyki. Obraz królowej Wiktorii jako lesbijki kupiła Christina Aguilera za 25 tysięcy funtów. Z kolei jego wersja Mony Lisy znalazła kupca za 60 tysięcy. Należy do najchętniej kupowanych artystów w światku Hollywood. Brad Pitt i Angelina Jolie wydali na jego dzieła podczas aukcji w galerii Lazarides (Soho) ponad milion dolarów.

„Space Girl & Bird” została sprzedana za niemal 300 tysięcy funtów.
Rekordzistką, która sprzedała się za ponad milion dolarów była praca, którą Brytyjczyk stworzył przy okazji 60 lecia panowania królowej. By było zabawniej, Banksy w październiku 2013 roku podczas swojego miesięcznego pobytu w Nowym Jorku postanowił zakpić ze wszystkich, którzy wydają majątek na jego prace. Strollował Nowojorczyków i wystawił stragan, na którym miły, starszy pan sprzedawał jego oryginalne obrazy po 60 dolców za sztukę…

Nie tylko tworzy sztukę, ale również zna się na sztuce. Albo dobrze udaje. Świadczyć o tym może jego zamiłowanie do przeróbek znanych obrazów. Z tych bardziej znanych na koncie ma „Lilie Wodne” Moneta do których dorzucił wśród nenufarów dryfujące śmieci i sklepowe wózki.

BANKSY_MONET

To niby tylko przeróbka, popis umiejętności, ale jednak po raz kolejny daje do zrozumienia, że chodzi o coś więcej. Może o nasze świetne zdolności do niszczenia wszystkiego co piękne? Bezrefleksyjną ingerencję w naturę?

Na koncie ma również „Nocne Jastrzębie” Hoppera –  najbardziej rozpoznawalny obraz i autor w sztuce amerykańskiej. W swojej wersji Banksy dorzucił postać pijanego brytolskiego kibola, który rozbija krzesłem szybę w barze.

BANKSY_HOPPER

Rozgłos przyniosły mu też inne akcje. W 2005 roku stworzył dziewięc prac po palestyńskiej stronie muru granicznego. Na ścianie Sexual Health Clinic w centrum Bristolu namalował nagiego, zwisającego z okna mężczyznę. Władze na wniosek mieszkańców postanowiły nie zamalowywać pracy. W 2008 przebrał dmuchaną lalę w strój więźnia Guantanamo Bay i umieścił ją w kalifornijskim Disneylandzie (w ramach protestu przeciwko temu, co w tego typu więzieniach się dzieje). W tym samym roku na jednej z londyńskich ścian stworzył wielkoformatową pracę przedstawiającą policjanta obserwującego młodego chłopca malującego gigantyczny napis: „One Nation Under CCTV”.

 

Bansky_one_nation_under_cctv

W 2010 roku nakręcił film pt. Wyjście przez sklep z pamiątkami, który został nominowany do Oscara.

Ale najlepiej o samym artyście mówią jego prace. Poniżej mój subiektywny zbiór tych, które z jakiegoś powodu uważam za najlepsze.

Niestety, Banksy mimo ogromnej popularności wśród tak zwanych normalnych ludzi, nie cieszy się szacunkiem w środowisku, z którego wywodzi. W Bristolu, rodzinnym mieście, jego prace są regularnie zamalowywane, a samemu artyście zarzuca się wręcz, że wcale nie robi dobrze, ani stree artowi ani graffiti. Mniej popularni grafficiarze twierdzą, że to sposób w jaki Banksy się sprzedał znacząco wpływa na to jak ludzie patrzą na sztukę uliczną.

Cóż, prawda jak zwykle leżeć będzie gdzieś po środku. Bo z jednej strony te prawdziwe graffiti i street art to te, które trzymają się z dala od wszelkich komercyjnych projektów. Z drugiej strony komercyjne projekty często robią dobrze nie tylko środowisku, ale przede wszystkim przestrzeni miejskiej. Nie trzeba nawet daleko szukać. Łódź i to co robi tam Fundacja Urban Forms jest idealnym przykładem, że street art doskonale smakuje, nawet jeśli stoją za nim pieniądze sponsorów.

o autorze

Kacper Korzeniewski

Jaram się ładnymi rzeczami, uwielbiam symetrię, kocham niebanalny design. Tworzę, projektuję, piszę, filmuję, fotografuję, wymyślam… Człowiek orkiestra, jednoosobowy kombajn kreatywny. Copywriter, Bloger, Grafik.
Prywatnie – mąż lepszej i zdecydowanie ładniejszej połówki, tata dwóch świetnych dziewczyn. Miłośnik sztuki i mody miejskiej.

by Kacper Korzeniewski

Kacper Korzeniewski

Jaram się ładnymi rzeczami, uwielbiam symetrię, kocham niebanalny design. Tworzę, projektuję, piszę, filmuję, fotografuję, wymyślam… Człowiek orkiestra, jednoosobowy kombajn kreatywny. Copywriter, Bloger, Grafik.
Prywatnie – mąż lepszej i zdecydowanie ładniejszej połówki, tata dwóch świetnych dziewczyn. Miłośnik sztuki i mody miejskiej.

Bądźmy w kontakcie

Jeśli tak Ci wygodniej - złap mnie gdzieś w internecie.