mój pierwszy tatuaż

W kraju gdzie każdy jest od czegoś specjalistą i ekspertem – począwszy od piłki nożnej, skoków narciarskich, wyścigów formuły pierwszej, przez katastrofy lotnicze, politykę, medycynę, sprawy związane z uchodźcami – ja postanowiłem się powymądrzać i powiedzieć Ci co musisz wiedzieć, zanim zrobisz swój pierwszy tatuaż.


Przerwa na reklamę


zobacz mój film na temat logo. no i pamiętaj zasubskrybować kanał i dać łapkę w górę!


i po reklamie

Absolutnie nieważne jest to, że wiedzę mam znikomą. Noszę na sobie swój pierwszy, świeży, dogajający się tatuaż i mam potrzebę opowiedzieć Ci o całym procesie słów kilka.


 

Zanim zrobisz sobie kuku (czytaj: pierwszy tatuaż) odczekaj chwilę. A najlepiej dekadę.

Jeśli wczoraj wpadłeś na pomysł zrobienia sobie tatuażu i również wczoraj wymyśliłeś, jaki to będzie wzór – zrób to, ale za kilka miesięcy lub wręcz lat. Jeśli przez ten czas pomysł Ci się nie znudzi, a chęć na wlanie sobie trochę tuszu pod skórę nie wyparuje z głowy – jesteś gotowy. W innym wypadku za te kilka miesięcy lub lat będziesz żałować, że dałeś się wydziarać, a wzór będziesz wspominał gorzej niż pierwszego kaca.

Ja na swój pierwszy tatuaż czekałem jakieś 13 lat. Pierwsze pomysły na wzory pojawiały się jeszcze w liceum, kiedy to koledzy z klasy z dumą na przerwach pokazywali swoje kolorowanki. Dobrze, że nie stać mnie było wtedy na wydanie kilku stówek, bo dziś nosiłbym na ciele coś co raczej wolałbym chować, niż się chwalić.

Odczekanie odpowiedniego okresu jest potrzebne i niezbędne, żeby potem móc z każdym dniem cieszyć się widokiem czegoś, co już zostanie z nami na zawsze.  To z tego też powodu…


 

Tatuaż musi być dziełem sztuki!


Jeśli nie myślisz o nim jak o dziele sztuki – nie rób go. Będziesz żałować. A potem zostanie Ci już tylko wybór między laserowym usuwaniem – które nigdy nie da 100% efektu, a skóra już nigdy po takim zabiegu nie będzie dobrze wyglądać – zrobieniem nowego, który zakryje stary. Ale to też nie uda się nigdy w stu procentach. No i nie ukrywajmy..

Tatuowanie boli.

I jest to ten rodzaj bólu, którego nie znasz. Ja mogę go porównać tylko z drapaniem grzebieniem – przez kilka godzin w tym samym miejscu, ze sporą siłą. Da się to znieść i po pewnym czasie się przyzwyczaisz, ale z łatwością wymienisz miliard przyjemniejszych czynności. Jeśli Twój tatuaż będzie duży, z dużą ilością wypełnień itp. to przygotuj się, że po drapaniu grzebieniem przyjdzie czas na grillowanie. Kilka godzin po powrocie do domu czułem jakbym położył rękę na rozżarzonym węglu. Mówiąc wprost – zero przyjemności. Jeśli nie jesteś typem masochisty – nie rób tatuażu.

Na szczęście ból i cały dyskomfort mija już następnego dnia i teraz już zostaje Ci tylko mycie, kremowanie i foliowanie przez kilka dni, a potem już samo kremowanie przez najbliższe 2 tygodnie. Luzik. Dopiero po tym czasie zaczniesz naprawdę cieszyć się nowym nabytkiem. I tu wracamy do punktu pierwszego. Jeśli decyzję podjąłeś zbyt pochopnie – zanim wzór się do końca zagoi, już Ci się znudzi. Kiszka.

IMG_2103


 

No dobra, ale skąd masz wiedzieć, gdzie ten pierwszy tatuaż sobie w ogóle zrobić? I nie mam tu na myśli miejsca na ciele – choć tu też powinieneś wziąć pod uwagę fakt, że różne części ciała są inaczej unerwione i nie wszystkie nadają się na pierwszy tatuaż (próg bólu może być nieznośny, a omdlenia w salonach tatuażu zdarzają się każdego dnia).

Jak zatem wybrać odpowiednie studio/artystę?

W pierwszej kolejności musisz określić jaki styl Cię interesuje. A jest tego naprawdę sporo. Od klasycznych, monochromatycznych, przez kolorowe, akwarelowe, komiksowe, geometryczne, biomechaniczne, na świecących pod ultrafioletem kończąc. Gdy już zdecydujesz się na konkretną estetykę – odpal google i szukaj odpowiedniego artysty. Znajdź takiego, którego prace robią na Tobie największe wrażenie a następnie przygotuj się, że zapisać się do takiej osoby możesz na przyszły rok. Ci najlepsi są oblegani i naprawdę warto poczekać. No chyba, że będziesz mieć szczęście i znajdziesz osobę, która właśnie się przeprowadza i zaczyna pracę w nowym miejscu. Wtedy możesz zapisać się nawet na przyszły tydzień. W takiej sytuacji musisz brać pod uwagę renomę samego studia. Jeśli wiesz, że zbiera najlepsze opinie, często wystawia się na tzw. konwentach i zdobywa tam wiele nagród – jesteś w domu. Masz pewność, że samo studio jest na najwyższym poziomie, a artysta zadba o resztę.

Czy tatuaż musi coś oznaczać?

Tatuaż przede wszystkim powinien Ci się podobać. Ale podobać na zasadzie – mój ulubiony film, do którego lubię wracać od 20 lat.  To nie t-shirt, który możesz wyrzucić po jednym sezonie i już nigdy go nie widzieć na oczy. To coś, co z założenia ma zostać z Tobą na całe życie.

Nie musi za nim kryć się fascynująca historia, ale dobrze by kryło się za nim cokolwiek więcej niż sam obrazek. Może to być symbol wartości, którymi kierujesz się w życiu. Może to być wizualizacja Twojej największej pasji. Może być to metaforyczna wizja Twojej rodziny. Ważne by był to wzór, o którym będziesz chciał opowiadać. Nie daj sobie wmówić, że proste przesłania są niemodne – one z Tobą będą nawet wtedy, gdy przeminie aktualny trend.

Ja zakochałem się w estetyce watercolor tattoo, czyli wzorach które wyglądają jak narysowane ołówkiem i pokolorowane akwarelami. Dlatego też szukałem artysty, który jest w tej estetyce naprawdę dobry. Okazało się, że nie dość, że znalazłem świetną artystkę, to jeszcze w mieście w którym mieszkam, w studio, które jest uznawane za jedno z lepszych w kraju. To dlatego mój pierwszy tatuaż jest jaki jest. Kolejne będą już pewnie utrzymane w innej estetyce.

Wzór miałem w głowie już od kilku lat, a finalna wersja ukształtowała się w tym roku. To trzy matrioshki (rosyjskie laleczki, które siedzą jedna w drugiej), które symbolizują moje trzy kobiety, rodzinę. Do całości dorzuciłem trójkąt, który symbolizuje znak nieskończoności (przeszłość – teraźniejszość – przyszłość). Może ideologia, jaka stoi za moim tatuażem jest błaha, ale jest moja. I właśnie tym powinieneś kierować się przy planowaniu swojego pierwszego tatuażu.

Aha, wspomniałem o kolejnych tatuażach?

No właśnie. To uzależnia już od pierwszego razu. Szybko zapominasz, że ból był nieznośny, że wzorek goił się o dwa tygodnie za długo. To wszystko przestaje mieć znaczenie w momencie gdy dociera do Ciebie, że koniecznie chcesz zrobić kolejny. I kolejny. I kolejny. I snujesz wizje pełnego rękawa, przejścia z barku na plecy, albo klatkę piersiową. W wolnej chwili podglądasz artystów, którzy są świetni i zaczynasz kombinować jak i kiedy uda Ci się odłożyć kolejne kilka stów na nową kolorowankę.

IMG_2152

 

2 komentarze

  • Czy ja wiem czy przykrycie nieudanego tatuazu nowym nie jest w stanie udać się w 100%? Mój mąż miał dziarę zrobioną w młodzieńczym wieku, laser kosztuje dużo, więc wolał cover. Zapisał się do Adolfa z Jah Love Tattoo Studio- i tatuaż otrzymał nowe życie :D efekt genialny, po starym tatuaż ani śladu :)