by Kacper Korzeniewski

Polskie marki streetwearowe. To one rozdają karty.

Polskie marki streetwearowe – what the fuck? Tak, zdaje sobie sprawę, że myśląc streetwear powinienem mieć przed oczami gigantyczne coczwartkowe kolejki przed sklepami supreme czy twitter pana Westa. Na szczęście okazuje się, że przez ostatnie kilka lat pod kątem jakości i designu – dogoniliśmy bardzo dziki zachód. 

Polska jest już nie tylko krajem, gdzie o dostępność tych najpopularniejszych brandów jest coraz łatwiej. Jest też krajem, w którym młodzi ludzie chcą i tworzą brandy, które stają się popularne także na zachodzie.

Od co najmniej kilku sezonów obserwuję jak szturmem zdobywają coraz więcej zwolenników. Nie będzie przecież dla nikogo odkryciem, że odszywane w lokalnych szwalniach ubrania będą cechować się znacznie wyższą jakością niż ciuszki z sieciówek. Na szczęście coraz więcej osób woli zapłacić więcej za dobrej jakości produkt.

Polskie marki streetwearowe tworzone są często przez jedno lub kilkuosobowe ekipy, co daje niewątpliwą przewagę nad konkurencyjnymi molochami. Małe firmy zawsze kipią pasją i zaangażowaniem. Muszą gonić większych, dzięki czemu mają dużo większą motywację by tworzyć niepowtarzalne wzory, z najwyższych jakościowo półproduktów. To dzięki małym, często lokalnym brandom ulice z każdym kolejnym sezonem nabierają więcej kolorów.

Dziś już nikt nie powie, patrząc na ulice dużych miast, że młodzi ludzie ubierają się źle. W wielu przypadkach widać zajawkę na modę miejską i chęć eksperymentowania.

Ten krótki artykuł ma przybliżyć Wam te polskie marki streetwearowe, które trzeba znać, jeśli moda uliczna nie jest wam obca. W ciągu ostatnich kilku lat powstało sporo marek, które przebiły się na trudnym rynku i dziś pasjonaci mody miejskiej wymieniają je bez zastanowienia. Wszystko to udowadnia, że polskie marki streetwearowe mają się naprawdę dobrze. A ja, jako fan wszystkiego co miejskie, nie mogłem przejść obok tematu obojętnie. Oto moje zestawienie, czyli polskie marki streetwearowe, które uważam za najlepsze i warte docenienia.

Polskie marki streetwearowe – zestawienie najlepszych.

Polskie marki streetwearowe – Turbokolor

Przez długie lata była jedną z moich ulubionych marek streetwearowych w ogóle. Nie tylko z Polski. Odkąd zmienił się główny właściciel, w moich oczach straciła „to coś”. Nadal w prawdzie oferuje podobny, klimatyczny asortyment, ale jakoś inaczej na to wszystko patrzę. Zawsze gdy w grę wchodzi większa kasa mam wrażenie, że traci na tym pasja i chęć robienia czegoś najwyższej jakości. Oczywistym jest, że to marka, która nadal będzie w ścisłej czołówce, choćby za sprawą Pawła Kozłowskiego – Swanskiego, który jest twarzą brandu.

Polskie marki streetwearowe – Misbehave

Marka założona już kilka dobrych lat temu przez dwie dziewczyny – Natelię Maczek i Kasię Kotnowską. Ciuchy tej marki tworzone są przede wszystkim dla dziewczyn, które lubią się wyróżniać na ulicy. Wśród kolekcji widać sporo nawiązań do różnych form mody ulicznej. To bez wątpienia jedna z bardziej charakterystycznych marek na rodzimym rynku. Właścicielki z uporem rozwijały markę wspólnie by pod koniec 2013 roku pójść dwoma, niezależnymi ścieżkami. Dziś marka kierowana jest przez Natalię i Tomka Wirskiego i to właśnie za sprawą tego duetu szturmem zdobywa popularność na zachodzie. 

Polskie marki streetwearowe – Rush dnm

To kolejny przykład tego o czym pisałem na wstępie. Zajawki i pasji do tworzenia. Założycielem marki jest Rafał Lejman, dobrze znany w deskorolkowym światku. Właśnie z miłości do skateboardingu, sztuki i designu powstała marka Rush dnm, która spaja wszystkie wymienione elementy klamrą ciuchów i akcesoriów. To też jedna z tych marek, która bardzo duży nacisk kładzie na detale i wykończenie. Tu wszystko nie tylko dopięte jest na ostatni guzik, ale nawet ten guzik musi być wykończony z dbałością o najmniejszy detal.

Polskie marki streetwearowe – Backyard Cartel

Backyard Cartel to brand, który zadebiutował w drugiej połowie 2013 roku. Mimo to szybko zdążył wybić się i trafić do zestawienia najlepszych, polskich marek streetwearowych. Wszystko za sprawą wysokiej jakości wykonania i modnych aktualnie wzorów. Jeśli lubisz niebanalne, uliczne projekty – powinieneś zainteresować się tą marką.

 

Polskie marki streetwearowe – Phenotype

Phenotype to spełnione marzenie każdego skejta, który jeździł na desce. Kto klejąc nowe tricki nie marzył o marce ciuchowej? No ale nie każdy miał własną szwalnię. A Paweł, założyciel Phenotype miał. Właściwie to jego mama miała, ale to już wchodzenie w detale. Phenotype największą popularność zyskało dzięki swojej wersji Joggerpantsów. Idealnie wstrzelili się w czas i miejsce, a potem to już jakoś poszło. I idzie do dziś. No, a lookbooki to prawdziwa petarda.

Polskie marki streetwearowe – Hermetic Square

To jedna z tych marek, z którymi mam problem w definicji. Z jednej strony stylistyka rodem z angielskich stadionów. A z drugiej współczesne, dość surowe w estetyce podejście do mody. Mi się to osobiście podoba, ale gdybym miał określić kto jest finalnym odbiorcom – miałbym duży problem. A może o to właśnie chodzi? 

Polskie marki streetwearowe – Intruz

To jedna z najstarszych, o ile nie najstarsza marka streetwearowa na polskim rynku. Powstała w 2005 roku i przez te ponad 10 lat zdobyła sporo entuzjastów. Nie powinno to dziwić. Przez te wszystkie lata stopniowo zwiększała się ilość sklepów i skateshopów, gdzie można było kupić ich asortyment.

 

Polskie marki streetwearowe – odkrycia 2016

Coś się kończy i coś się zaczyna. Rok 2016 był pod wieloma względami świetnym rokiem dla polskiego streetwearu. MISBHV jako marka stała się najbardziej rozpoznawalnym, polskim brandem streetwearowym na świecie. Dziś możemy śmiało powiedzieć, że jak równy z równym funkcjonuje na mapie światowego streetwearu. Za żywe reklamy robią im przecież A$AP Rocky, Rihanna, The Weeknd, Kylie Jenner czy Bella Hadid. Grubo. 

W 2016 UEG kolaborowało z Pumą. Marka prowadzona przez Michała Łojewskiego to niekoniecznie moja bajka, ale swój ślad na mapie rodzimego streetwearu z pewnością odcisnęła, a w 2016 głośno krzyknęła, że nadal ma coś ciekawego do pokazania światu. W tym samym roku Zulu Kuki rozpierdolił system robiąc całą masę świetnych customów na bazie adidas NMD

W 2016 w końcu powstawały też nowe marki, które dopiero w roku 2017 naprawdę mają szansę zrobić prawdziwy szał. Czy tak się uda – nie wiem, ale jedna z nich ma szczególnie duże szanse. To Zoology Clothing, o której pisałem wam całkiem niedawno we wpisie „gdy mniej naprawdę zaczyna znaczyć więcej„. Druga to Cleant, która działała już w prawdzie w 2015, ale to 2016 dało się ją bardziej zauważyć. Działa w bardzo podobny sposób do Zoology Clothing. Koniecznie musicie śledzić obie z nich w tym roku bo intuicja podpowiada mi, że o ile dobrze to rozegrają, ten rok może należeć do nich. 

 

o autorze

Kacper Korzeniewski

Jaram się ładnymi rzeczami, uwielbiam symetrię, kocham niebanalny design. Tworzę, projektuję, piszę, filmuję, fotografuję, wymyślam… Człowiek orkiestra, jednoosobowy kombajn kreatywny. Copywriter, Bloger, Grafik.
Prywatnie – mąż lepszej i zdecydowanie ładniejszej połówki, tata dwóch świetnych dziewczyn. Miłośnik sztuki i mody miejskiej.

  • Pingback: Jak wyczyścić buty?()

  • Laks

    Co do Turbokolor i jego ich strony to pełna zgoda, ale ciuchy kozak, można wybaczyć.

  • Uznałem, że „Pan tu nie stał” jednak średnio pasuje do marek streetwearowych :)

  • Pingback: cropp spring 2014 - zapowiedź kolekcji()

  • Pingback: Swanski - artysta, deskorolkowiec, założyciel znanej marki()

  • Kaembe

    A Mass Dnm, Backyard Cartel ?

  • Mass Dnm w moim mniemaniu nie jest marką streetwearową, ale streetową owszem. Z resztą nie mam co do niej pozytywnych wspomnień jeszcze sprzed wielu wielu lat.
    A Backyard Cartel na pewno znajdzie się w uaktualnionym zestawieniu bo robią coraz fajniejsze rzeczy.

  • pozdro

    obecnie tylko natalia prowadzi misbehave, kasia odpowiada za nową markę LET THERE BE GOLD :) bije w oczy brak Admirable- spokojnie robią większy szum niż Urban Beard, Anthem czy Arriba ;)
    dodatkowo, polecam też obczaić We Peace it Apparel, Milov i Majors ;)

  • Dzięki za komentarz. Szkoda, że dodany totalnie anonimowo i ciężko będzie teraz podyskutować. Wpis jest odświeżany średnio co pół roku i najbliższa zmiana zestawienia planowana jest na wrzesień. Część marek wypadnie na rzecz innych, które lepiej sobie radzą. Aktualizacji doczekają się również krótkie opisy tych, które zostaną.

  • pozdro

    Dyskusję można prowadzić, bo śledzę ten wątek ;) Poprawka przy misbehave moze chyba nie czekać- bo obecnie ten opis przedstawia nieprawdę- wystarczy zmienić ostatnie zdanie albo dodać informację, że dziewczyny się rozdzieliły ;)

  • Niech Ci będzie – info dodane. Teraz trzeba spokojnie przygotować przetasowanie całego zestawienia, bo już widzę, że z obecnego zostanie najwyżej połowa..

  • masiek

    Phenotype według mnie robi niemałe zamieszanie w polskim streetwearze.

  • Bardzo to subiektywne. Z doświadczenia mogę polecić Sodoma Street Wear, który szyje świetne koszule i Hermenitas – ich nie wiem jak sklasyfikować nawet. Dodałbym też czapki Kegel-Błażusiak (firma mało znana, ale czapeczki tanie i wzory bardzo urozmaicone). Brakuje mi też większych marek jak Yeah Bunny i Mr Gugu – pojawiają się na targach streatwearowych – chociaż wzornictwo mają skrajnie różne od Admirable czy Hazel21.

    Pozdrawiam, Piotr

  • To prawda, robią naprawdę spoko rzeczy. Myślę, że mają dużą szansę pojawić się w kolejnej odsłonie zestawienia :)

  • Subiektywne bo i taka rola tego typu mediów :)

  • W sumie ma Pan rację.

  • Po prostu Kacper. Rola Panów skończyła się razem z końcem niewolnictwa ;)

  • To tylko forma grzecznościowa. Zapomniałbym, brakuje mi jeszcze marki Ciris.

  • Muma

    Pierwsze dwa zdania zawierają trzy obce słowa, nie brzmi to ładnie. Wyraz „design” można przecież zmienić na „projekt”, a „brand” na „markę”. Detale. A sam artykuł bardzo ciekawy. Pozdrawiam serdecznie :)

  • Dzięki za spostrzeżenia. Nie jestem purystą językowym i nie przywiązuję zbyt dużej wagi do tego by tekst był czysto-polski. Ba! Zdarza mi się walić totalne babole. Za to staram się przekazywać możliwie interesujący przekaz :) Ale za uwagi dzięki.

  • Pingback: Polski street art - zestawienie najlepszych rodzimych street artystów()

  • Damian

    AFROTICA -do tej listy spokojnie dopisałbym markę „Afrotica” . Mają fajne wzornictwo , trafione grafiki no i jakość z górnej półki. Mam ich 3 koszulki i są nie do zdarcia nawet po-n-tym praniu. Całe szczęscie , że są marka niszową i ciagle nieodkrytą a przez to unikatową bo osobiscie mam po dziury w nosie firm „top of the top” które chcą być wszędzie i dla wszystkich . Myslę , ze czas najwyższy doceniać nasze firmy a nie nabijac kabzę molochom sieciówkowym , którzy produkują w Chinach, sprzedają u nas a zyski generują gdzies na Cypr i Maltę – mam rację?

  • Zdecydowanie masz rację, dlatego też postanowiłem podzielić się swoim osobistym zestawieniem 10 najlepszych, polskich marek streetwearowych, które raczej z założenia są niszowe. Choć taki Turbokolor jest już dość dużym brandem. Co nie zmienia faktu, że wszystkie tu stanowią świetną alternatywę dla sieciówkowego badziewia. Muszę przyjrzeć się bliżej marce, o której wspominasz. Obiła mi się o uszy, ale nie miałem okazji zobaczyć nigdzie na żywo.

  • Damian

    ja kupuje ich rzeczy w Warszawie w sklepie „Serum” w C.H. Land . Sprawdziłem juz troche firm i zdecydowanie najlepiej jakosciowo pasuja mi koszulki Turbokolor i Afrotica

  • Rafał Kułakowski

    A czy to łapałoby się w zestawienie?
    http://vendettakoszulki.shoplo.com/

  • To jest marka, która jak widać po stronie, oferuje tylko kilka wzorów t-shirtów z nadrukami. To za mało by w ogóle taką markę określić mianem marki odzieżowej. A ze streetwearem również ma niewiele do czynienia.

  • Pingback: hefalimp cardijon()

  • Pingback: best price services()

  • Pingback: cialis marseille()

  • Pingback: commander cialis france()

  • Pingback: online slots()

  • Nie jestem jakimś mega hype specem od streetwearu i kilku marek nie znałem, ale po mega płytkim i powierzchownym researchu uważam, że nadal brakuje nam dobrej marki na lokalny rynek, a tym bardziej „eksportówki”. Może poza Turbokolorem, które nie do końca uważam za taką rdzenną markę SW, aczkolwiek ciuchy uwielbiam. Nie licząc TK, na prędko:

    Admirable – ksero zagranicy, do tego mega brzydkie, totalnie niepoprawne graficznie i ceny z kosmosu.
    Kolaby są na plus, aczkolwiek nadal walą kserem, strasznym, a do tego nie ma ich w dziale SKLEP, więc.. Oceniałem to co jest w sklepie i… Jak dla mnie kiepsko i drogo. Nie rozumiem ani kserowania, ekhm, „inspiracji” okładkami Pablo od Kanye, czy jakimś ślepym podążaniem za moro a’la Bape itp. Jedna z gorszych marek na polskim rynku. Póki pamiętam – żadna z POLSKICH marek nie ma polskiej nazwy, nie licząc TK, które jest takie „unisex” i mega elastyczne.

    Cleant nie oceniam, bo tam raptem 3-4 szmatki, do tego wszystko z jednym, tym samym, nudnym piorunem. Szanuję „polskie”, szanuję rzemiosło i nisze, domową produkcję, ale a) nazwa niepolska, b) pomysłów jak dla mnie brak, c) ceny z kosmosu.

    Mayors – level wyżej niż Admirable, z tymże całość ma flow house’a, masakrycznie podobne rzeczy, kroje, stylówka. Ceny nadal z dupy, choć nieco lepiej niż w Admirable, ale biorąc pod uwagę estetykę – z daleka większość stwierdzi, że masz house’a, który jest o jakieś 2/3 tańszy, więc…

    Wygląda jakby obie marki (Admirable x MAYORS) miały jednego właściciela – praktycznie ten sam szablon sklepu, te same błędy UXowe itp. Nie sprawdzałem tego, ale jestem na 90% pewien, że tak właśnie jest.

    Phenotype – od razu widać przepaść, w którą wpadają Admirable i MAYORS za Phenotype. Wygląd sklepu już od głównej strony wciąga nosem dwie w/w marki. Logo wygląda dobrze, wzory mają już jakiś kunszt graficzny, jest lepiej. Do tego bluzy są o 10% tańsze niż u Admirable i mają fajniejsze sznurki. Tshirty są spoko, bluzy też. Jak narazie – nr 1 w zestawieniu.

    BACKYARD CARTEL – mam duży problem z oceną. Z jednej strony wpojono mi sentyment poprzez product placement u Rasa i Menta, Dwóch Sławków, z drugiej mają mega drogie bluzy z kapturem, przy znacząca tańszych crewneckach na tle konkurencji. W projektach znajdziemy ordynarne ksero, jak i mega fajne unikaty. Zdarzają się też ubrania gorszej jakości wizualnie (i/lub kroju) niż w housie czy Croppie, więc stąd moje zmieszanie. Strona również niewolna od błędów, lepsza niż Admirable i MAYORS, mniej charakterna niż Pheno.

    Intruz – jak tylko zobaczyłem projekty/grafiki i ceny, wykopali Backyarda na bruk :P. Na wielki minus strona, która pełna błędów w czytelności i UX, do tego jest mega toporna i totalnie bez sensu, ale same nadruki są niezłe. Jakby ogarnąć im nową stronę i nieco poprawić branding (logo jest ok) to spokojnie śmigneli by Phenotype’a. Kilka szmat kojarzy mi się ze starym Nervousem, szczególnie te tshirty z duo kolorowymi rękawami jak np. Blurry Long czy Doomed Long.

    Life is Porno. Często w zestawieniach polskich marek streetwearowych pojawiał się jako sugestia właśnie ten brand i… Mega, kurwa, słusznie. Strona wciąga naszych polskich kandydatów razem wziętych już na starcie. Marka brandowo jest mega, a do tego stronie nie jestem w stanie zarzucić żadnych marginalnych błedów w designie czy UX. Są dwie rzeczy, tj. za lekki font w paragrafach (font-weight:300 zamiast 400) oraz zbyt jasno-szare odnośniki w menu w nagłówku na białym tle – za mały kontrast. Other than that – jest idealnie. W kwestii ciuchów uważam, że są zbut punkowe i totalnie nie wpisują się w obecne trendy, ale być może o to chodzi. Sam bym się w to nie ubrał, dodając jeszcze ceny po przeliczeniu na polskie złotówki – mamy dramat. Przy Life is Porno nawet Admirable wydaje się tanie.

    Czyli z dostępnych marek za sensowne uważam, Phenotype i Intruz, z naciskiem mocnym na tych pierwszych. No i poza kolejką Turbokolor, od których pozostałe marki mogą się uczyć.

    Ktoś wrzucił Afroticę – nie znałem. Jak dla mnie misz-masz Croppa z Nervousem, może starym MC Wear. Ceny spoko, Croppowe, Designy też. Szczególnie te Afrotica Division. Strona średnia, branding nijaki. Nie zapada w pamięć, a szkoda, bo nazwa fajna. Sygnet w logo totalnie nie pasuje do typografii. Wygląda to jak początkowe projekty ELADE, z których graficy do dziś się śmieją. Naming na plus, reszta do wymiany, gruntownej.

    Ciekawi mnie też jak dzisiejsza „młodzież” definiuje markę streetwearową. To marka która robi tylko na ulice? I w ogóle co to znaczy? Streetwear jak dla mnie powinien być w miarę dostępny cenowo dla przeciętnego nastolatka, a w praktyce mamy w portfelu wymarzonego klienta/w koszyku, chłopca z bogatego domu, który jak zawoła o 300-400 zł na bluzę, czy 200 zł na t-shrit to po prostu dostanie. Dla mnie streetwear to ulica, może nie slumsy i plebs i patologia, ale t-shirty nie winny być droższe niż 99 zł, a bluzy z kapsem (hoodie) niż 199, a biorąc pod uwagę progi cenowe, to mamy bardziej banan wear, aniżeli street. Streetwear zagranico też ma swoje korzenie widoczne w skateboardingu, a jak w 2005 moi rówieśnicy z większym talentem do dechy niż ja (złamana na pierwszej rurce podróbka jakiegoś tajwana), to nikomu się w głowie nie mieściło by mieć t-shirt za więcej niż 49 zł, tym bardziej „na ulicę”. Rozumiem, że mamy 2 dekady pózniej, że dla tych co oglądają za dużo TV, zarobki wzrosły, wydatki stoją od 20 lat w miejscu, więc niby t-shirt za 100-150 zł to normalna stawka, ale tak nie jest, więc te marki, które opisałem to dla mnie tworzą bardziej premium wear niż street. I nawet przy zarobkach pokroju pięciu cyfr, więcej niż 2-4% za ciuch czy but to sporo. Naprawdę sporo. I teraz jak już się tworzy premium wear, to fajnie jak branding jest premium, strona jest premium, ciuchy są premium i nadruki/hafty też, a jest jak jest. Możecie mnie besztać do woli, ale dla mnie w takiej kasie jedyny fajny brand, co prawda nie z Polski, to Golf Wang od Tylera, który ma oko do kolorów i kompozycji, ceny podobne tak naprawdę do tych streetwearowych i na taki ciuch czy but bym wydał ten hajs, bo tam da się skomponować spokojnie całe sety, a tutaj miałem problem, pomimo obecności w 10 e-sklepach. TL;DR – za drogo, za brzydko, zbyt „zagranicznie”.

by Kacper Korzeniewski

Kacper Korzeniewski

Jaram się ładnymi rzeczami, uwielbiam symetrię, kocham niebanalny design. Tworzę, projektuję, piszę, filmuję, fotografuję, wymyślam… Człowiek orkiestra, jednoosobowy kombajn kreatywny. Copywriter, Bloger, Grafik.
Prywatnie – mąż lepszej i zdecydowanie ładniejszej połówki, tata dwóch świetnych dziewczyn. Miłośnik sztuki i mody miejskiej.

Bądźmy w kontakcie

Jeśli tak Ci wygodniej - złap mnie gdzieś w internecie.