by Kacper Korzeniewski

Czy Timberland potrafi w buty miejskie?

Nie jest to zbyt odkrywcze, ale muszę to napisać. Timberland jakoś nie specjalnie kojarzy mi się z butami lifestylowymi. A okazuje się, że za sprawą modelu Flyoram chcą ten stan rzeczy nieco zmienić.

Podejrzewam, że jesteś raczej jedną z tych osób, które jeszcze do niedawna, a może i nawet na chwilę przed rozpoczęciem czytania tego tekstu, myśląc but od marki Timberland, miałeś raczej przed oczami jeden, konkretny obraz. 6Inch. Oczywiście w asortymencie mają trochę więcej niż by się mogło wydawać, ale raczej mało kto by się tym chciał interesować.

A tu BUM. Marka postanawia trochę namieszać i wprowadza na rynek but, który chce by nazywać butem miejskim.

Butem miejskim, czyli takim, który ma czerpać wygodę z butów sportowych, ale być ich starszym i trochę poważniejszym bratem. No i to im się w sumie całkiem nieźle udało. Flyoram jest wizualnie ładny. Po prostu. Tylko tyle i aż tyle.

To nie jest but, na którego widok krzykniesz wow! Ale to nie jest też but, na którego widok zrobi ci się niedobrze. Ale kwestie wizualne zostawiam po prostu twojej ocenie. Mi bucik się podoba i z pewnością do mniej fikuśnych stylizacji będzie pasował jak znalazł.

Jeśli design mamy już za sobą, może przejdziemy do kwestii wygody? A tu jest zaskakująco. Bo ja cały czas przed oczami mam 6Inch i mając to na uwadze, gdy weźmie się do ręki Flyoram to jest lekki szok. W sensie szok jest dość ciężki, ale but jest zjawiskowo lekki. Muszę je chyba postawić na wadze i porównać choćby z NMD, bo mam wrażenie że oba chodzą raczej w wadze piórkowej.

O jakości materiałów nie ma co się rozpisywać. Wiadomo, że ta marka nie bawi się w tandetę. Cholewka Flyoram wykonana jest ze skóry i materiałów syntetycznych. Podeszwa z kolei to połączenie systemu AEROCORE z pianką EVA.

Po kilku wyjściach i to takich, gdzie raczej dużo się dzieje, mogę powiedzieć, że reklamując produkt jako but miejski dla ludzi aktywnych – nie ściemniali.

Jedyne co sprawia, że boje się, że but ten nie stanie się mega popularny to fakt, że kosztuje 600zł bez grosika. To dużo biorąc pod uwagę fakt, że jest się świeżakiem w tym segmencie. Obym się mylił, ale boje się, że to może odstraszyć sporo osób, które za podobną kwotę lub niewiele dopłacając, będą mogli kupić sobie równie dobry jakościowo i wizualnie but konkurencji, która w tym segmencie już zjadła zęby.

o autorze

Kacper Korzeniewski

Jaram się ładnymi rzeczami, uwielbiam symetrię, kocham niebanalny design. Tworzę, projektuję, piszę, filmuję, fotografuję, wymyślam… Człowiek orkiestra, jednoosobowy kombajn kreatywny. Copywriter, Bloger, Grafik.
Prywatnie – mąż lepszej i zdecydowanie ładniejszej połówki, tata dwóch świetnych dziewczyn. Miłośnik sztuki i mody miejskiej.

by Kacper Korzeniewski

Kacper Korzeniewski

Jaram się ładnymi rzeczami, uwielbiam symetrię, kocham niebanalny design. Tworzę, projektuję, piszę, filmuję, fotografuję, wymyślam… Człowiek orkiestra, jednoosobowy kombajn kreatywny. Copywriter, Bloger, Grafik.
Prywatnie – mąż lepszej i zdecydowanie ładniejszej połówki, tata dwóch świetnych dziewczyn. Miłośnik sztuki i mody miejskiej.

Bądźmy w kontakcie

Jeśli tak Ci wygodniej - złap mnie gdzieś w internecie.