Z muzeum na ulice. Outlings Project

Pamiętam jak jakiś czas temu była moda na nagrywanie wierszy znanych poetów we współczesnych aranżacjach. To świetny sposób by współczesna młodzież miała w ogóle okazje poznać wybitne dzieła kultury. Podobnie rzecz się ma w przypadku Outlings Project. Tu do czynienia mamy ze sztuką, która na co dzień dostępna jest tylko w salach muzealnych. A jak nietrudno się domyślać, jeśli nie jest to Luwr, Pompidou czy Tate Modern, postaci z obrazów raczej nie są zbyt rozpoznawalne.


Przerwa na reklamę


zobacz mój film na temat logo. no i pamiętaj zasubskrybować kanał i dać łapkę w górę!


i po reklamie

A gdyby tak zaprosić te anonimowe postaci z muzealnych ścian do centrów naszych miast? Tak by dać im możliwość przywitania się z odbiorcami sztuki uwspółcześnionej, tej znanej z miejskich ścian. Chyba właśnie z tego założenia wyszedł Julien de Casabianca, francuski artysta.

6

Zrobione za pomocą telefonu zdjęcia obrobił i wydrukował w wielkim formacie (A0), a następnie wykleił na ulicach.

Outlings Project ma bardzo proste założenia. Namawia nas wszystkich do tego by wyprowadzać sztukę z muzeum na ulice naszych miast. Instrukcja jest prosta. Idź do muzeum, zrób telefonem zdjęcia anonimowych postaci zaklętych w ramki. Następnie pozbaw zdjęcie tła, zleć druk w wielkim formacie i przy pomocy kleju do papieru przyklej w mieście. Tak by inni obcowali z tym, z czym mimo dostępu do muzeum, obcować wcale nie zamierzali.

Outlings Projekct doczekał się już realizacji w Londynie, Barcelonie, Paryżu, Dijonie, Rzymie, Portland. Co ciekawe, doczekał się również inicjatywy polskiej. Na ulicach Warszawy możemy podziwiać anonimowe postaci, które na co dzień mieszkają w Muzeum Narodowym.

skomentuj